Dziś nietypowy wpis. Ostatnio dostaję dużo anonimowych komentarzy, które powoli zaczynają mnie już irytować (spokojnie, nie daję się wyprowadzić z równowagi). Wynika z nich, że nie powinnam prowadzić bloga "modowego", skoro nie mam kasy na nowe ciuchy (oczywiście są też i pozytywne!:)). Ludzie, proszę Was!
Zacznijmy od nazwy mojego bloga: HALLOWKAA's world. Ta strona, to część mnie. Dzielę się z Wami przebiegiem moich dni i przy okazji pokazuję Wam, jak się ubieram na co dzień. Jasne, czasami jakiś zestaw zakładam tylko do zdjęć, jeżeli chodzi mi o estetykę, dopełnienie fotografii. Nie pochodzę z zamożnej rodziny, więc nie stać mnie na cotygodniowy "szoping". Staram się każdy zestaw dokładnie przeanalizować, zanim go tutaj pokażę. Właściwie to mogłabym założyć cokolwiek, zrobić fotki, a potem pisać na każdym blogu "OBSERWUJEMY?". Jednak tego nigdy nie zrobiłam i nie zrobię. Nigdy, przenigdy nie prosiłam nikogo o obserwację mojej strony. Chciałam, aby ludzie sami to zrobili z sympatii do tego miejsca. Jest wiele świetnych, dużo lepszych ode mnie blogerek i doskonale zdaję sobie z tego sprawę. Jednak wyznaczyłam sobie pewne cele i chcę dążyć ku zrealizowaniu ich. Całe życie uczymy się na błędach - nie zapominajmy o tym.
Na pewno posypią się komentarze, dlaczego pokazuję nie swoje ciuchy na blogu. Dla mnie to naturalne, że nastolatki wymieniają się, pożyczają sobie ubrania. Dlatego dziś bluza Kingi, pod nią biała koszula (najczęściej chodzę ubrana w koszulę z kołnierzykiem+sweter/bluza), spodnie w azteckie wzory i koturny. Wszystko w kolorystyce czerń-biel plus czerwone akcenty w formie szminki, bransoletki i czapki. Jeden z moich ulubionych fitów.
zdjęcia: Kinga Majewska
bluza -
allegro.pl / koszula, spodnie - h&m / koturny - centro / czapka, zegarek - no name / bransoletki -
libellule, stradivarius
Nie życzmy nikomu źle - świat będzie piękniejszy.